Eksport UE napędza ceny skupu mleka

. .
Kategoria: Aktualności
Eksport UE napędza ceny skupu mleka
Aktualności Rynek mleka
Data publikacji 06.05.2022r.

Pierwszy po Wielkanocny tydzień bieżącego roku zdołał wpisać się do annałów historii jako okres dynamicznych zmian. Nie słabnie zainteresowanie surowcami oraz półsurowcami mleczarskimi, których wartości, po okresie świątecznym, zaczęły powoli wracać do poziomów notowanych przed świętami.

Sygnały płynące z Nowej Zelandii stają się jednak coraz bardziej niepokojące

Trzeci raz z rzędu notowanie cen zakończyło się znaczącym, bo 3,6-procentowym spadkiem wartości głównego indeksu cen. W wyniku tego ucierpiały produkty masowe, takie jak mleko w proszku, masło oraz ser cheddar, których wartość spadła odpowiednio o 4,2, 3,7 oraz 3,9%.

Rynek mleka zaczyna się stabilizować

Nie należy jednak wyciągać zbyt pochopnych, negatywnych wniosków, bo wszystko wskazuje na razie na to, że rynek zaczyna się stabilizować, osiągając poziom cen, którego przekroczenie może okazać się poważną barierą popytową.

Stabilizacji zaczynają ulegać też koszty produkcji mleka, które po raz pierwszy tego roku w Unii Europejskie zanotowały spadek. Koszty żywienia krów są o 1% niższe niż miesiąc temu, a energia potaniała o 7%. Daje to podstawy do umiarkowanego optymizmu, bowiem do tej pory producenci mleka z przerażeniem obserwowali rosnące koszty produkcji.

W tym samym czasie, obserwatorium rynku mleka działające przy Komisji Europejskiej donosi, że przeciętna cena mleka w marcu 2022 r. wyniosła 0,43 euro/kg (ok. 2,06 zł netto za litr). Według tych danych wartość surowcowa mleka, tj. wynikająca ze spieniężenia masła i mleka w proszku, sięga jeszcze wyżej, tj. 0,59 euro za kg (ok. 2,82 zł netto za litr). Kalkulacje te odnoszą się do ustandaryzowanych parametrów surowca, tj. 4% zawartości tłuszczu i 3,4% białka.

Oznacza to, że wciąż bardziej opłacalny jest eksport niż produkcja na rynek wewnętrzny. Różnica w spieniężeniu surowca sięga już ok. 0,77 zł za litr.

Eksport w Unii Europejskiej istotnie napędza rynek mleka

Warto wspomnieć, że w styczniu bieżącego roku różnica ta w przeliczeniu na litr wynosiła 0,52 zł. Wnioski nasuwają się same. To właśnie eksport w całej Unii Europejskiej istotnie napędza rynek mleka, podwyższając tym samym meldunkowe ceny w skupie.

W Polsce sytuacja wygląda podobnie, a różnice pomiędzy wartościami mleka w skupie publikowanymi przez Główny Urząd Statystyczna a cenami mleka przerzutowego są wciąż duże.

Sytuacja ta może się jednak zmienić, bo z racji rosnącego w Polsce popytu m.in. na artykuły mleczarskie, po części wywołanego przez uciekinierów wojennych z Ukrainy, zorganizowany handel zaczyna w końcu przyjmować do wiadomości, że dalsze zaciskanie pętli na szyjach polskich mleczarni za chwilę może doprowadzić do tego, że półki będą puste.

W kuluarach branży mleczarskiej coraz donośniej słychać głosy o tym, że ceny należy ustalać niemal co tydzień, bo sytuacja zmienia się na tyle dynamicznie. Taki system byłby chyba pierwszym partnerskim ruchem ze strony detalistów, którzy nagle przestali mówić o barierach popytowych, co rusz ogłaszając nowe promocje. Miejmy nadzieję, że na to nie będzie za późno. Najwyższa za to pora, by uzdrowić te relacje, bo są one fundamentem trwałej współpracy.

Jaka jest faktyczna wartość mleka?

Skupmy się ponownie na sytuacji producentów mleka, którzy z różnych stron są atakowani zarówno ofertami kontraktacji, jak i chaosem medialnym, który należy uporządkować.

Pozostaje na tym etapie zadać pytanie: jaka jest faktyczna wartość mleka? Jak działają firmy światowe kontraktujące mleko?

Odpowiedź na to pytanie jest stosunkowo prosta i wprost wynika z powszechnie stosowanych praktyk gospodarczych. Dywersyfikacja dostaw jest rozwiązaniem racjonalnym pod warunkiem, że strona nie decyduje się wkładać wszystkich jajek do tego samego koszyka. O ryzyku, że ktoś z naszym koszykiem pełnym jaj uda się do kasyna licząc na rozmnożenie jego zawartości już wspominałem kilkukrotnie. Miejmy nadzieję, że tego typu praktyki wkrótce zapiszą się jedynie niechlubnie w naszej historii mając marne szansę na ponownie dojście do głosu.

Rozkładanie ryzyka

Zakładając, że w kolejnych latach nasz rynek mleka wciąż będzie zmagał się z nadprodukcją, a tym samym koniecznością eksportowania co najmniej 30% naszej produkcji, warto spróbować zaadaptować ten model w konkretnym przedsiębiorstwie, czyli właśnie spróbować rozkładać ryzyko.

W przypadku wielkiej fermy, która produkuje co najmniej 10 tysięcy litrów mleka, co drugi dzień można pomyśleć o sprzedaży mleka w ramach dwóch kontraktów handlowych, tj. 7-8 tysięcy litrów w oparciu o stałą, wieloletnią umowę kontraktacji, a pozostałą ilość, tj. 2-3 tysięcy litrów zakontraktować jako mleko przerzutowe, albo też negocjować ceny np. co miesiąc.

Rozwiązanie to, z oczywistych względów, nie jest możliwe u rolników będących członkami spółdzielni mleczarskich, których statuty oraz umowy wymagają sprzedaży całości wyprodukowanego mleka do jednego podmiotu.

Na podobnej zasadzie działają świetnie zarządzane światowe koncerny mleczarskie, które w tych proporcjach zakupują mleko do własnego przetwórstwa.

Historia znała już przypadki mleczarń, dla których mleko od swoich stałych dostawców było zbyt drogie i arbitralnie zarząd podjął decyzję o wypowiedzeniu wszystkich umów. Łatwo można przewidzieć, czym to się skończyło. W sytuacji zaistnienia konieczności dokupienia drogiego surowca, zobowiązana dostawami produktów gotowych mleczarnia może znaleźć się w dramatycznej sytuacji prowadzącej w prostej linii do jej upadłości.

Warta przemyślenia jest również zmiana sposobu zagospodarowania części mleka przez mniejsze spółdzielnie mleczarskie.

Dotychczas wyglądało to zwykle tak, że większość mleka przerabiano, spieniężając to z różnym skutkiem, a nadwyżki odsprzedawano. Odsprzedaż ta zwykle następowała na zasadach kontraktacji mleka przerzutowego, czyli w połowie tygodnia ustalano ceny na nadchodzący tydzień. Można ten schemat nieco przearanżować, tj. odsprzedawane mleko zakontraktować ze sprawdzoną firmą, ale cenę koniecznie oprzeć na jakiejś wiarygodnej, stabilnej bazie, np. na wartości wg GUS, najlepiej w proporcji 70 do 30%.

Byłby to kolejny krok w konsolidacji sektora mleczarskiego, na razie nieformalnego, ale za to opartego na stałej kooperacji.

Jarosław Malczewski
fot. Shutterstock